„Galeria Niesławy” czyli po ceremonii rozdania Oskarów 2017

Jako że opadł już kurz po największym skandalu w historii gali Oskarowej, czyli pomyleniu kopert ze zwycięzcą w kategorii „Najlepszy Film”, postanowiłem na spokojnie przyjrzeć się stylizacjom wielkich gwiazd kina, którzy pojawili się w Dolby Theatre. Pomny doświadczeń z poprzednich lat, nie spodziewałem się wiele i byłem raczej przygotowany na to, że aktorzy – mimo nieograniczonych wręcz możliwości budżetowych w zakresie zarówno wyboru strojów jak i korzystania z porad specjalistów – znów będą kombinować i próbować swoich własnych interpretacji „Black tie”. Niestety, i tym razem „stanęli na wysokości zadania”. Znowu mieliśmy do czynienia z paradą niby-smokingów, smokingów-potworków, koszul i ozdób z wiejskiego wesela, słowem – hulaj dusza, piekła nie ma! Nie mogę w żaden sposób zrozumieć, że ci wszyscy słynni i bogaci, wydawałoby się – obyci w świecie – ludzie, nie są w stanie chociaż raz w roku przyłożyć się i ubrać się zgodnie z wymogami klasycznej elegancji, albo chociażby założyć rzeczy we właściwym rozmiarze…

Oto moja „Galeria Niesławy” czyli krytyczny przegląd stylizacji gwiazd kina na czerwonym dywanie w trakcie tegorocznej ceremonii rozdania Oskarów. Podzieliłem go na 3 części. Zaczęło się bowiem nieźle, niestety z biegiem czasu czerwony dywan i ścianka zapełniały się coraz dziwniejszymi wynalazkami modowymi, aż do kompletnego odjazdu w wykonaniu… zerknijcie na koniec części trzeciej:-)

Część 1 – Z potencjałem, ale i z błędami
Aktorzy, których zakwalifikowałem do części pierwszej popełnili stosunkowo mało błędów i ich wygląd, w zasadzie, nie budził dużych zastrzeżeń. Oczywiście ich notowania znacząco rosną w porównaniu z reprezentantami dwóch kolejnych kategorii, trochę w myśl zasady Na bezrybiu i rak ryba. Oto oni:
Jeff Bridges (tu z żoną – Susan) wygląda niemalże dostojnie i otwiera mój przegląd, bo – w mojej ocenie – był najlepiej ubrany ze wszystkich gości. Na galę wybrał jednak dość kontrowersyjny, aczkolwiek bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych, smoking z dwoma guzikami. Kamizelka jest tu zupełnie niepotrzebna, ale na plus należy zaliczyć fakt, że jest wykonana, z tego samego materiału co reszta smokingu. Patki w marynarce to szczegół.Reszta – zdecydowanie na tak!

Drugie miejsce zajmuje Andrew Garfield, którego stylizacja również jest bliska ideałowi. Świetnie skrojona marynarka smokingowa z ostrymi klapami o szerokości idealnej do sylwetki aktora, piękna, aksamitna mucha, koszula smokingowa z guzikami jubilerskimi. Wszystko byłoby świetnie… gdyby nie mankiety marynarki, wykończone – zupełnie niepotrzebnie – lamówką i za długie rękawy koszuli. Widać jednak potencjał.

Trzecie miejsce, w mojej ocenie, przypada Andre Holland’owi. Aktor zdecydował się na smoking z szalowymi klapami. Są one dość wąskie, ale pasują do szczupłej sylwetki noszącego. Bardzo ładna mucha i koszula z guzikami jubilerskimi (szkoda, że nie na spinki). Prawidłowa długość spodni, co w ogóle jest ewenementem, gdyż większość gości miała spodnie za długie, o czym za chwilę. Brakuje jedynie poszetki w brustaszy. Generalnie – dobrze.

Niestety na tym kończą się dobre wiadomości. Druga kategoria bowiem to…

Część 2 – Porażka
Zacznijmy od stylizacji, która na pierwszy rzut oka i od góry wygląda całkiem nieźle, niestety – im niżej – tym gorzej. Oto Matt Damon:

Aktor wybrał smoking w pięknym kolorze indygo z ostrymi klapami. Do tego założył co prawda kamizelkę, ale to najmniejszy problem. Efekt końcowy jest kompletnie zepsuty przez: zwykłą, białą koszulę, za długie rękawy w marynarce, a przede wszystkim o wiele za długie i za szerokie spodnie (bardzo niestety popularne w Stanach) oraz zwykłe wiedenki, zamiast wieczorowych lakierek, w dodatku słabo wypastowane.

Kolejną „gwiazdą” tej części jest reżyser – Gael Garcia Bernal. Spójrzcie sami:

Wąziutkie klapy w marynarce, brzydka muszka, brak poszetki i pasa to mankamenty, ale bledną one przy jednym, podstawowym pytaniu:  kto zakłada na Galę Oskarową sztyblety???

W kategorii Porażka znalazł się niestety także Jackie Chan. Zgodnie ze swoim pochodzeniem i kultywowaniem tradycji założył wieczorowy strój z marynarką na stójce. Cały, potencjalnie ciekawy i oryginalny efekt, psują jednak: za długa marynarka, koszmarnie szerokie i za długie spodnie oraz buty, wyglądające niemal jak martensy.

Porażką jest również stylizacja Kapitana Ameryki czyli Chrisa Evansa:

Sam garnitur leży nie najgorzej (aczkolwiek do ideału sporo brakuje), ale z pewnością nie można go nazwać smokingiem! To jest wersja rodem z wiejskiej potańcówki, lansowana przez niektóre sieciówki, które za cel obrały sobie unowocześnienie smokingu. Szkoda, że takie gwiazdy przyczyniają się do propagowania tego trendu…

Wreszcie ostatnia gwiazda w tej kategorii – Casey Affleck. Jest świetnym, utalentowanym aktorem i na tegorocznej gali miał zaiste powód do świętowania, jak więc wytłumaczyć jego wygląd à la kloszard?

Nie chodzi mi tu już nawet o smoking, który nie wygląda tak źle (poza zbyt długimi rękawami w marynarce, nieładną muchą i brakiem poszetki), ale jego ogólny wygląd: zmierzwiona, nie przystrzyżona broda, tłuste, zalizane do tyłu włosy – tak nie powinien wyglądać gość Gali Oskarowej, szczególnie walczący o statuetkę!

Część 3 – Dramat
W tej części znalazły się stylizacje, które wołają o pomstę do nieba. Jestem zdegustowany faktem, że ludzie, szczególnie znani, majętni i mający świadomość tego, że bywają naśladowani przez swoich wielbicieli, potrafią tak się ubrać na Galę Oskarową.

Najgorętszy aktor ostatnich sezonów, bożyszcze kobiet – Ryan Gosling – zaczął dobrze. Klasyczny smoking o dopasowanym kroju, dobra długość spodni, ładnie zawiązana mucha i lakierki. Niestety całość stylizacji psują bardzo wąskie klapy w marynarce, brak pasa hiszpańskiego, przez co widać koszulę pod guzikiem marynarki, zbyt długie rękawy i patki w kieszeniach marynarki oraz brak poszetki. To wszystko jednak można byłoby przeżyć, gdyby nie koszmarna koszula, rodem z wiejskich wesel, z bazarowym żabotem. Ta koszula psuje wszystko – jej wygląd nie zasługuje na jakikolwiek dodatkowy komentarz.

Na podium w kategorii Dramat wdarł się również z impetem Lin-Manuel Miranda. Jedwabny knit (w dodatku brzydko zawiązany) ze spinką? Do smokingu…!?

Nie jest jednak osamotniony, gdyż 2 miejsce ex-aequo zajmuje Mahershala Ali. Zaprezentował on bowiem stylizację w stylu festyniarskim – w wyjątkowo złym guście. Zastawy monochromatyczne nigdy nie były eleganckie, a już na pewno są niedopuszczalne na tak uroczystą okazję.

Niekwestionowanym jednak „zwycięzcą” mojego rankingu na najbardziej dramatyczną stylizację oskarową jest zdecydowanie Pharell Williams. Wygrał w cuglach i jestem przekonany, że rzut oka na to zdjęcie wyjaśni dlaczego:

Nawet bycie ekscentrycznym artystą, obdarzonym wielkim talentem i estymą nie uprawnia do założenia czegoś takiego. To jest absolutny upadek obyczajów, brak gustu i dobrego smaku. Tak się nie robi, bo się nie godzi…

Aby jednak zakończyć jakimś pozytywem, spójrzcie proszę na zdjęcie Sunnego Pawara, które mnie urzekło:

Cała nadzieja w młodym pokoleniu!

Bartek Górzny
Bartek Górzny

Nazywam się Bartek Górzny, mieszkam w Warszawie i jestem autorem bloga Polish Dapper. W życiu zawodowym zajmuję się zarządzaniem agencją marketingową, a blog i związane z nim inne aktywności są przejawem mojej fascynacji klasyczną męską elegancją.

Komentarze do posta “„Galeria Niesławy” czyli po ceremonii rozdania Oskarów 2017

  1. Bartosz says:

    Dzień dobry,

    Możliwe że wyjdę na adwokata diabła albo hejtera. Nie bronię tego czym „popisali się” uczestnicy gali rozdania Oskarów, ale jeśli się Pan bierze za krytykę to warto samemu być bez skazy. Lakierowanymi butami typu derby to też Pan specjalnie nie błysnął na „balu” Próchnika – http://janadamski.eu/wp-content/uploads/2016/12/Bal_41a.jpg . Tłumaczenie, że to inny poziom imprezy jest nie na miejscu. Skoro był wymagany strój wieczorowy to nie ma taryfy ulgowej dla pasjonata klasycznej męskiej elegancji będącego w dodatku (początkującym ale jednak ) blogerem.
    Tak więc więcej pokory którą przysłonił zapał modowego neofity.
    Pozdrawiam

  2. Bartosz says:

    Dzień dobry,
    We wcześniejszym komentarzu napisałem, cechuje Pana zapał modowego neofity który niestety jak każdy radykalizm nie jest dobry. Prawie wszyscy którzy zmienili swoje nawyki ubraniowe przechodzili ten okres (ja również) ale nie każdy tak kwieciście to uzewnętrznia wszem i wobec.
    Odnoszę wrażenie że chce Pan wprowadzić „sartorialny taliban”. Przypomnę, że to właśnie ścisłe trzymanie się sztywnych reguł doprowadziło do rewolucji kulturowej (w tym modowej) w latach 60 w USA.Ta rewolucja doprowadziła nas do dzisiejszego zunifikowanego dziadostwa modowego. Niektórzy źródła tej unifikacji i degradacji dopatrują się również w tzw. nowym porządku świata (po głębszej analizie to wcale nie jest 100% bzdura wyssana z palca). To dziadostwo jest widoczne wszędzie w szczególności wśród obecnych 20-30 latków. Podczas pobytu w Mediolanie byłem w szoku jak mało ludzi w w/w przedziale wiekowym ubiera się „po włosku” Włoski styl prezentują prawie wyłącznie ludzie po 40. Nie podoba mi się to, ale uważam że nie zatrzyma tego ktoś kto (tak jak Pan) niesie pochodnię oświaty w lewej ręce a w prawej rozgrzane do białości żelazo którym będzie wypalał wszelkie zbrodnie na stylu. Nie tędy droga. Skutecznych zmian nie wprowadza się gwałtem i terrorem jak Lenin tylko cierpliwością i uporem jak Ghandi. To, że potrafi się Pan dobrze ubrać jest dobre i niosąc kaganek oświaty (nie pochodnię) osiągnie Pan więcej niż stosując sartorialny szariat. Może Pan namawiać kolegów i znajomych do powolnych zmian wizerunkowych na zasadzie że jest to po prostu fajne a nie że jak tego nie zrobią będą burakami i cebularzami. Świetnym przykładem pozytywnego działania w tym zakresie jest Łukasz Kielban.
    Ten komentarz jak i poprzedni pewnie nie przejdzie Pańskiej moderacji ale nie dbam o to. Niech będzie on tym dla Pana czym były słowa szeptane do ucha cesarzy czy generałów rzymskich podczas triumfu : „hominem memento”
    Więcej pokory życzę.

  3. Bartek Górzny
    Bartek Górzny says:

    Dobry wieczór,
    bardzo dziękuję za odwiedzenie bloga i komentarze. Co do butów na gali „Warszawy Pod Krawatem” to miałem an sobie typowe, wręcz klasyczne lakierki do stroju wieczorowego. Nigdzie nie użyłem też sformułowania, że to inny poziom imprezy. Bal to bal.
    Absolutnie zgadzam się z Pańskim stwierdzeniem o braku taryfy ulgowej.
    Pozdrawiam.

  4. Bartek Górzny
    Bartek Górzny says:

    Dziękuję również i za ten komentarz. Zgadzam się z Pańską opinią o modowej mizerii, która się niestety pogłębia. Nie ukrywam, że trochę dotknęły mnie Pańskie zdecydowane sformułowania o sartorialnym szariacie” i „talibanie”, ale cóż – Pańskie prawo. Nie zamierzam ani przeprowadzać, ani inicjować żadnej rewolucji – po prostu mówię co mi się nie podoba, szczególnie w stosunku do osób, które są na świeczniku i na których wielu się wzoruje.Uważam, że od osób publicznych należy wymagać więcej i rzeczywiście, w stosunku do nich jestem dość krytyczny. Nie oceniam jednak osób, a jedynie ich stroje i nikogo nigdy nie nazwałem burakiem czy cebularzem (cokolwiek to znaczy). Taki język jest mi z natury obcy.
    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *